To nie UFO!
Są tysiące materiałów i rejestracji obiektów, ale czy
wszystkie są prawdziwe, czy też pokazują coś zupełnie normalnego, a tylko
nasza wyobraźnia lub interpretacja nadaje im niezwykłego charakteru?
Rejestracje obiektów UFO są pod bacznym okiem sceptyków, którzy nigdy nie dadzą się
przekonać do tego, że choć jakaś część zdjęć i filmów przedstawia
autentyczne obiekty. Sceptycy mają wiele argumentów i dowodów na to, że zdjęcia
prezentowane w gazetach czy innych mediach nie są obiektami UFO. Chcąc jednak
pozostawić im jak najmniej atutów, chciałem przedstawić tutaj kilka
przypadków, które w 100% nie są obiektami UFO czy niezwykłą energią, a
czymś zupełnie normalnym. Takie materiały często powtarzają się i
interpretowane są jako UFO choć nie mają z nim nic wspólnego. Zapoznając się
z tymi przypadkami unikniemy pewnie niepotrzebnych pytań: "co
dziwnego zarejestrował mój aparat (kamera)"?
Popatrzmy na jeden z takich przykładów.
Ten "promień świetlny" został zarejestrowany w listopadzie 2004 roku w
Wylatowie. Na zdjęciach widać smugę - snop światła, który można wziąć
za coś niezwykłego, co albo bije światłem z ziemi lub świeci z chmur na
ziemię. Nic jednak bardziej mylnego! Te zdjęcia to zwykłe odbicie słońca,
które zachodziło wieczorem nad horyzontem. Wystarczy zobaczyć film
zrobiony kilka sekund po tych zdjęciach.
Tego typu efekty powstają bardzo często.
Są
trójkątne lub w kształcie rombów. Aparaty
fotograficzne mają bowiem tę wadę, że mocne, punktowe źródła światła,
po przejściu przez szereg soczewek obiektywu, powodują
powstawanie na matrycy efektów świetlnych i refleksów.
Kolejny typowy przypadek to obiekty fotografowane na tle
nieba, które kształtem przypominają spodki.
To zdjęcie zrobione w Młynach w czerwcu 2006 roku. Czarny punkt widoczny na
zdjęciu z lewej strony (powiększony w prawym górnym rogu) przedstawia muchę,
która została specjalnie sfotografowana z odległości około 1 m od
obiektywu.
Jej obraz jest rozmyty, bo aparat ostrość ustawił na pejzaż w
dali.
Tego rodzaju zdjęcia można dowolnie analizować, ale jeżeli
obiekty są tak niewielkie i nieostre, to wynik takich analiz może być bardzo kontrowersyjny.
Analizę tego zdjęcia próbował robić Waldek Czartnetzki, któremu
przesłałem je do Köln. Po nałożeniu wielu efektów na zdjęcie, efekt
manipulacji pokazał kształt przypominający owada. Jednak tego rodzaju zdjęcia
mogą przynieść różne wyniki i obarczone są dużym błędem w interpretacji.
Wyostrzanie i zmiana tonacji barw może pokazać więcej szczegółów ale
zarazem przynieść zaskakujące wyniki, które mogą mieć nie wiele wspólnego
z rzeczywistością.
Podobny przypadek miał miejsce w 2007 roku.
Jeden z gości "wylatowskiej" "bazy" przekazał nam dwa zdjęcia, które na pierwszy
rzut oka wszyscy uznali za niezwykłe ujęcie lecącego obiektu. Zdjęcia
zrobione było we Włocławku i wydawały się o tyle wartościowe, że pokazywały
zbliżający się obiekt. Jednak i ta interpretacja była błędna. Zakładano
wstępnie, że obiekt musiał lecieć szybko, gdyż grupa ludzi, z której jedna
z osób robiła zdjęcie nie widziała tego obiektu. Jeżeli przyjrzeć się
jednak w EXIFach jaki czas upłynął między zdjęciami, to okazuje się, że
jest to 8 sekund. Gdyby obiekt przesuwał się przez 8 sekund z miejsca na zdjęciu
1 do miejsca na zdjęciu 2 to musiałby być widoczny dla obserwatora!
Zdjęcie zostało nr 2 poddane powiększeniu i obrobione w
programie graficznym. Po różnych ustawieniach barw, kontrastu itp, zaczęła
kształtować się wyraźnie sylwetka motyla. Odwłok i skrzydła są tutaj
widoczne bez specjalnych zabiegów. Pokazuje to obrazek po prawej. Ten przykład
jest kolejnym przypadkiem, który zmusza do zastanowienia zanim uzna się takie
zdjęcia fenomenalny dowód istnienia UFO. Czasami atmosfera otoczenia sugeruje
odpowiedź i blokuje racjonalne wytłumaczenia. Jednak oceny takich zdjęć należy
dokonywać na chłodno, bez emocji.
Kule to jeden z typowych kształtów rejestrowanych nie
tylko nocą aparatami, ale i w dzień - kamerami.
Również w Wylatowie zrobiono kilka takich
rejestracji w latach poprzednich, gdzie białe kule uznane są prawie na 100% za
obiekty UFO. W internecie odszukać można filmy pokazujące przelot takich białych
kul nad polami. W roku 2007 również całkiem przypadkowo zarejestrowano taki
przelot kuli w Wylatowie. Dwie klatki z tego filmu są po prawej stronie. Ekipa
filmowa z Warszawy kręcąca tam film fabularny ustawiła kamerę na statywie
z maksymalnym zbliżeniem (30x) i kamera rejestrowała "kawałek"
pola. Potem zauważono, że na filmie zarejestrowała się kula, która leci
spokojnie, robi kilka zwrotów i ginie na tle nieba. Na drugi dzień ponownie
udało się zarejestrować taką kulę! Fascynacja nie trwała
jednak długo. Po kilku dniach postanowiono, że trzeba sprawdzić ten
"fenomen".
Jedną z kamer została ustawiona w tym samym miejscu,
gdzie dokonano dotychczasowych rejestracji,
a z drugą kilka osób pojechało w
miejsce, gdzie rejestrowany był wycinek pola przez pierwszą kamerę. Kamera
miała 30 krotne przybliżenie, więc rejestrowała pole odległe o około 1,5 do
2 km. Na rezultaty nie trzeba było czekać długo. Efekt widoczny jest
na filmach (kliknij foto z prawej strony). Tajemnicze kule to nic innego jak białe
zbitki puchu roznoszonego przez wiatr. Puch ten pochodził z tamtejszych
drzew. Sprawa białych kul zarejestrowanych w 2007 roku została więc
definitywnie wyjaśniona. Bardzo często omawianym tematem są
inne kule - tzw ORBS. Czy to
energie i obiekty UFO lub coś jeszcze innego? Jest to bardzo obszerny temat, na
który napisano już wiele artykułów. Co do kul ORBS, to jedno jest wg mnie
pewne - takie kule istnieją i były widoczne zarówno przez naocznych
obserwatorów jak i aparaty fotograficzne i kamery. Drugą sprawą jest to,
kiedy ORBSy są na zdjęciach, a kiedy nie! Sam jestem autorem dziesiątek zdjęć,
na których pokazują się kule - czy ORBSy ... Wiadomo jednak, że coś
widać na fotografiach, a nie widać tego było gołym okiem podczas robienia
zdjęcia. Poniżej kilka przykładów takich fotografii.
Czy te kule to ORBSY? Mogę tylko powiedzieć, że są
wycięte z moich prywatnych zdjęć i wyszły na fotografiach robionych z
fleszem. Nie było tych kul widać podczas robienia zdjęcia. Pierwsze 5 zostało
zrobione w moim pokoju. Nie było żadnej manipulacji podczas wykonywania tych
fotografii.
Niekiedy jest ich
kilka, a nawet kilkanaście na jednym zdjęciu. Jest jeszcze pewien szczegół
na tych zdjęciach, o którym warto powiedzieć. Aby go lepiej pokazać zestawie
kilka kul i odpowiednio powiększę (kliknij na zdjęcie z prawej
strony). Okazuje się, że kule które wyszły na moich zdjęciach
zostawiają jakby "odciski palców". Choć zdjęcia robione były w różnych
miejscach i z odstępem nawet kilku miesięcy, to wszystkie tym samym aparatem.
Należy zatem domniemywać, że to właśnie aparat pozostawił
charakterystyczne ślady na tych kulach i są to jakieś błędy aparatu. Raczej
odrzucam tu bowiem stwierdzenie, że to po prostu ta sama kula na tych wszystkich
zdjęciach, która "śledziła" mnie i dała się kilku-krotnie
sfotografować.
Są jednak przypadki, kiedy takie kule widać przed,
albo w trakcie robienia zdjęcia. Oto taki właśnie przypadek - zdjęcie
zrobione w 2003 roku w Wylatowie. W trakcie robienia nocnych fotografii przez
Mariusza Kalecińskiego, w świetle lampy aparatu widział tę kulę Adam Piekut.
Podbiegł natychmiast do fotografa i sprawdzili ostatnie zdjęcie. Okazało się,
że kula ta została zarejestrowana. Jak widać kula posiada całkiem podobną strukturę jak te kule powyżej. Jak zatem stwierdzić, kiedy na zdjęciu jest tzw kula ORBS? Na to pytanie jednoznacznie
nie mogę odpowiedzieć. Należy jednak zachować ostrożność w kreowaniu
stwierdzeń, że sfotografowało się ORBSa, jeżeli nie mamy większej pewności
niż to, że po prostu zauważyliśmy taki efekt na zdjęciu. Pokrewnym efektem (zjawiskiem) są kule, które pokazują
się na zdjęciu jakby były w ruchu. Takie zdjęcia są moim zdaniem nieco
ciekawsze. Jednak również naturalne zjawiska powodują taki efekt. Z prawej
strony zdjęcie wykonane podczas deszczu, gdzie biały, rozmyty punkt to kropla
deszczu. Nie tylko deszcz, ale i zwykły kurz powoduje powstawanie na zdjęciu z
lampą zadziwiających efektów. Czasem całe zdjęcie zajmują tylko
kule. Z lewej strony takie właśnie zdjęcie. Wystarczyło przed
wykonaniem tego zdjęcia tylko trochę potupać nogami po suchej drodze i efekt
był natychmiastowy. Mamy całe zdjęcie w kulach, które powstały od
unoszącego się kurzu. Sprawa kul jest cały czas otwarta. Nikt nie
przeprowadził badań naukowych, które potwierdziłyby jednoznacznie ich
istnienie. Wiele zdjęć prezentowanych w internecie zawiera jeszcze
inne cechy, które otrzymać można całkiem zwyczajną metodą. Traktowane są
czasami jako energie
w postaci dymu czy smug, albo za obiekty materialne UFO. Poniżej przedstawiam kilka takich zdjęć w których
otrzymane efekty były zmierzone:
 |
|
 |
| fot,: A. Piekut - dym z papierosa |
|
fot,: A. Piekut - dym z papierosa |
 |
|
 |
| fot,: A. Piekut - zapałka rzucona przed
obiektyw |
|
fot,: A. Piekut - "ORBSy w dzień"
- krople deszczu |
 |
|
 |
| fot,: A. Piekut - skan z fotografii
analogowej - błąd kliszy |
|
fot,: A. Piekut - zwykła piłka plażowa
w kadrze |
 |
|
 |
| fot,: A. Piekut - plama - zdjęcie robione
przez zamknięte okno |
|
w lewym, dolnym rogu blat stołu, na którym
stoi aparat |
 |
|
 |
| fot,: A. Piekut - palec w kadrze |
|
fot,: A. Piekut - lampy w nocy - długie
naświetlanie |
Chciałbym podkreślić, że moim celem w tym artykule nie było
zakwestionowanie istnienia zjawisk niewyjaśnionych, ale zwrócenie uwagi na to,
że są naturalne
sposoby otrzymania takich samych rezultatów i przed stawianiem tezy o UFO czy
ORBSach, trzeba być tego świadomym. Każde zdjęcie i film powinien być
analizowany indywidualnie, a jeżeli nie mamy dostatecznych argumentów na to,
aby uznać, że na zrobionym zdjęciu czy filmie jest UFO, to niestety należy
odłożyć taki "dowód" istnienia UFO a/a.